test

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category:

test


Czytaj więcej »
Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category:

Impresja będzie krótka, ale muszę ją zapisać. Zapach ozonu w upalny dzień, kiedy tonu zanieczyszczeń katalizują rozpad klasycznej cząsteczki tlenu o dwóch atomach, jest inny niż to, co pachnie podczas burzy. Znaczy się, nawet sam zapach ozonu jest pewnie ten sam, ale różnica tła wpływa całościowo na inny odbiór wrażeń węchowych.

Ozon po burzy pachnie lepiej. Dużo lepiej!


Czytaj więcej »

Tymianek jako kadzidło, anty-robal i świetna przyprawa...

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category:


To, że przyprawy mają niesamowite aromaty nie jest wiedzą tajemną. Trudno jednak wymagać, żeby każda zachwycała nas w równym stopniu. Z drugiej strony nie znam osoby, która nie przepadałaby za pieprzem lub solą. Prawdopodobnie to te dwa dodatki, dzięki swoim charakterystycznym walorom są również tymi najbardziej uniwersalnymi. Ale mniejsza o to. Dziś o moim kulinarnym odkryciu, które wydarzyło się kilka tygodni temu. Odkryciu rozpoczynającym zachwyt nad pewną przyprawą, który trwa do dziś.

Trzęsienia ziemi nie będzie. Chodzi bowiem o popularny tymianek. Przyprawa niby znana, ale według mnie traktowana po macoszemu. Najpierw używałem jej do doprawiania bardzo lekkich zup warzywnych, później stała się ulubionym dodatkiem do ryb, mięs, opiekanych ziemniaków, makaronów. W minimalnych ilościach dodaję ją do herbaty.

Na prawdę ma moc. Wnosi wspaniały zielony, szczypiący w nos niuans w każdy zakątek potraw. Oczywiście nie tylko potraw, bo równie dobrze nadaje się do spalania w postaci kadziła. Palony tymianek to moje kolejne zapachowe odkrycie w tej materii (po jałowcu). Tak się jednak zastanawiam, czy palenie tymianku jest oby bardzo zdrowe, bo wedle mojej wiedzy chemicznej przy jego spalaniu mogę powstawać silnie toksyczne związki. Wszak raz na jakiś czas na pewno nas nie zabiją. Mnie przynajmniej. :P



Na Wikipedii piszą, że nazwa pochodzi z greckiego "thymos", co znaczy "odważny". I podobno ma dodawać śmiałości. Nie wiem. Może...

Ubolewam nad faktem, że w Polsce traktujemy tymianek bez szacunku. Swoją drogą to nie dziwne, bo jego aromat może trochę gryźć się z naszymi gustami kulinarnymi i kulturą, w przeciwieństwie do kuchni europejskiej (południowej), gdzie jego znaczenia jest dużo większe.

Z rzeczy czysto teoretycznych należy wiedzieć, że za zapach tymianku odpowiada tymol i karwol (oba na schemacie powyżej). Oba mają bardzo silne działania bakterio- i grzybobójcze. I to one zapoczątkowały karierę tymianku, jako środka do mumifikacji już w czasach starożytnego Egiptu. Podobno wnętrze Lenina było nafaszerowane tymiankiem. Jak by nie było, to dziś jego zastosowanie w tych obszarach ogranicza się do leczenia robaczycy w medycynie tradycyjnej i w biedniejszych krajach.

Teraz chciałem zacząć przedstawiać perfumy z wyczuwalną nutą tymianku, ale o tym już nie tutaj...

Fot. nr 1 z rbgeherbaljournal.blogspot.com
Fot. nr 2 z plantamemory.com
Fot. nr 3 z wikipedia.pl
Fot. nr 4 z coffee-travel.pl


Czytaj więcej »

Kto zgadnie, czym jest Antyprykator?

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category: ,


Czytaj więcej »

"Stopy laski stojącej kilka godzin musiały mieć mocny zapach"...

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category: , ,

Przy okazji poszukiwań materiałów do tekstu o greckich prostytutkach, który umieściłem TUTAJ natrafiłem w sieci na dość interesujący materiał z punktu widzenia Pamiętnika Odorów... O roli zapachu na płaszczyźnie seksualnej też będę musiał kiedyś napisać...

Fragment pochodzi z loga czarnerajstopy.blox.pl:

"...Chciałem ją dokładniej obejrzeć, a jeżeli spodoba się mi, skorzystać z jej usługi. Jednak nie chodziło mi o seks, bo tego się brzydzę (jeszcze bym coś złapał i niedajboże żonę zaraził), ani o prace ręczne (tu też jest element zagrożenia, bo przecież nie wiem, co laska wcześniej w ręce trzymała). Chciałem zrobić to, o czym marzę od tak dawna, czyli powąchać jej nylonowe stopy. Przypominam, że do tej pory robiłem to tylko z żoną. Stópki laski stojącej przez kilka godzin musiały mieć mocny zapach. Ciekawe, ile weźmie za taką nietypową usługę?     Niestety (a może na szczęście) nie dowiedziałem się o tym - dziewczyny nie było. Stała tylko jedna ciężarówka, której kierowcy nigdzie nie widziałem - na pewno miał wtedy bliższy kontakt z nylonową dziewczyną.
Przez kolejne dni znów nikogo tam nie widziałem - widocznie dziewczyna była z klientem. Wczoraj na parkingu stała osobówka, a od strony pasażera zobaczyłem znikający szary but (kozak do połowy łydki na wąskiej i długiej szpilce) - dziewczyna jechała z klientem lub zabierał ją alfons.
Jeżeli tylko ją zobaczę, na pewno podejdę. Mam taką ochotę powąchać rajstopy innej kobiety, że jestem w stanie za to zapłacić. Oczywiście na pewno napiszę o tym zdarzeniu."


Czytaj więcej »

Spalany na palniku kuchennym jałowiec

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category: ,

Znacie to?
Kiedy byłem małym dzieckiem nigdy nie stroniłem od wizyt księdza po kolędzie. W Kościele najpierw odbierało się zestaw żywic (pewnie wątpliwej jakości), który spalało się w dniu odwiedzin. Cały dom pachniał wybornie i pamiętam, że zawsze mama spalała cały zestaw zanim jeszcze ksiądz do nas wszedł. W całej kolędzie to było chyba najciekawsze... i pachnące.

Przed samą wizytą księdza, kiedy wspomnianej mieszanki żywic już nie było, mama dosypywała na kuchenny palnik jagody jałowca. Sama zasada spalań jest mniej więcej podobna. Gaz odkręcamy maksymalnie, później gasimy i delektujemy się dymem. Ten z jagód jałowca bardzo, ale to bardzo przypomina klasyczne kadzidło.

Ostatnio będąc w markecie szukałem cząbru, ale oko zatrzymało się właśnie na jałowcu. Kupiłem. Po przyjściu do domu od razu zacząłem eksperymentować. Trzeba uważać, żeby jagody nie sturlały się z palnika, ale kiedy jakoś je tam umieścimy i zapalimy to wrażenia są pierwszej klasy.

Sam zapach określam jako dymny, drzewny i kadzidlany z wyczuwalną zieloną nutą (coś na kształt wetiweru, może mchu i anyżu). Spróbujcie sami. Polecam.

Przy okazji powiem, że moja babcia kiedyś praktykowała zwyczaj spalania zielonych gałązek jałowca. Pachną dużo słabiej od jagód i są mniej mniej dostępne (no, bo kto będzie szukał żywego jałowca??)...

Fot. nr 1 z medi-flowery.com
Fot. nr 2 z g.wieszjak.pl
Fot. nr 3 z wigry.win.pl


Czytaj więcej »

Czy mróz pachnie?

Posted by: Marcin Budzyk-Wermiński / Category:

Trzaskający mróz w jakiś cudowny sposób pobudza komórki węchowe. Wychodzę na dwór i czuję, że to zimno pachnie. Tak jakby metal, sól, krew... A może to po prostu zapach smogu w takiej aurze tak pachnie? W końcu mieszkając w stolicy trudno się od niego uwolnić.

Choć w sumie pomyślmy logicznie. Jeśli węch i smak są ze sobą tak blisko (są interpretowane przez podobne struktury mózgu), to dlaczego jakiś ułamek doznań węchu i dotyku nie może się nakładać? Kurczę, a może to po prostu synestezja. Wącham zimno. Wącham ciepło. To byłaby moc. Niestety, ja synestetykiem nie jestem. A szkoda!

A co Wy czujecie jak wyjdzie na mróz? Czujecie jakiś zapach??


Czytaj więcej »